Przejdź do głównej zawartości

Ejlat - Izrael bez stresu i Morze Czerwone bez nudy

Ejlat
Na południe Izraela polecieć może każdy i wierzcie, to bezpieczny Izrael.
Dostępne są tanie przeloty z prawie każdego lotniska w Polsce. Na miejscu zaś z lotniska bez problemu dostaniecie się do miasta autobusem miejskim 282 za ok 20 szekli.
Jeśli chcecie plażować, nurkować, snurkować, podziwiać kolor wody Morza Czerwonego wszystko absolutnie wszystko jest w waszym zasięgu. Wzdłuż wybrzeża, aż do egipskiej Taby poruszacie się linią autobusową 15/16 i wybieracie z całej palety możliwości.
W Ejlacie są noclegi tanie, średnie i bardzo ekskluzywne. W samym centrum wypozyczalnie samochodów i oferty jednodniowych wycieczek - do jordańsjkiej Petry, na Pustynie Negew, nad Morze Martwe , do Jerozolimy. Po prostu moc propozycji dla każdego portfela. Do tego sporty wodne, rejsy stateczkami wycieczkowymi itd. A dla wielbicieli pieszych wędrówek - mnóstwo szlaków! Także szlaków rowerowych.
Nie prowadzę bloga dla osób kochających sporty ekstremalne i miłośników podróży terenówkami po świecie, tylko tych, którzy się jeszcze wahają, którzy nie zaczęli samodzielnych podróży w wieku nastu lat i mają opory. Mogę Wam polecić to miejsce z całego serca.
Byliśmy w Ejlacie dwa razy. Bardzo dużo się zmienia. Izrael inwestuje w infrastrukturę (najważniejsza - budowa nowego lotniska, którego otwarcie planowane jest w marcu 2019 r., 20 km od miasta) oraz w atrakcje dla turystów.
A teraz kilka słów o tych atrakcjach, czyli co zobaczyć w Izraelu.
Tych, których spróbowaliśmy i które nam odpowiadają.

Delfinia Rafa
Sympatyczne

miejsce, do którego dojedziecie autobusem linii 15 (powrót linią 16),  w którym można z bliska przyjrzeć się czterem baraszkującym delfinom. Dla chętnych – okazja na nurkowanie z delfinami –


300 szekli (razem z kosztem wejścia). W cenie, styczeń 2019 r. , 69 szekli od osoby, miejsce na krzesełkach pod parasolami na plaży i wszystkie atrakcje. Na terenie jest bar, restauracja, bistro. Są też koty i kolorowe kurki. Można pływać za darmo, bez delfinów, za to w otoczeniu kolorowych ryb. Jest tam tez kilka pomostów i platform, na których ustawiono ławki i ułożono ogromne poduchy do odpoczywania nad wodą.





Rafa Koralowa
35 szekli za możliwość nurkowania przy rafie. Zdecydowanie warto, dla widoku ryb i koralowców. Nawet w wyznaczonych przy samym brzegu basenikach można naoglądać się cudownie kolorowych stworzeń.
Dojazd również autobusem nr 15.
W okolicy jest dużo szlaków pieszych. Można popatrzeć na zatokę z wysokich wzgórz, otaczających Ejlat. Warto wziąć ze sobą buty trekkingowe.



Czerwony Kanion

Malutki ale barwny kanion, do którego bez problemu dostaniesz się z miasta linią 294 w kierunku Be-Shewa. My wybraliśmy najmniejsza pętle – czyli dojście czerwonym szlakiem z przystanku przy drodze nr 12 do parkingu. W skrzyneczce przy wielkiej mapie są dostępne mapki szlaków. Dalej przeszliśmy zielonym szlakiem przez kanion. Trzeba pokonać dwie niewysokie drabinki i wspomagające klamry. Kształty skał i kolory są interesujące. Czerwony mniej widoczny niż na zdjęciach, ale żółty zdecydowanie bardziej intensywny. Po wyjściu wybraliśmy powrót czarnym szlakiem, biegnącym nad głowami przechodzących kanion. Nie jest niebezpiecznie, ale to może być małe wyzwanie dla osób z lękiem wysokości. Nie ma obawy, można wybrać większe pętle i wrócić bezstresowo na parking.
Uwaga na rozkłady jazdy autobusów – każdy dzień tygodnia wygląda w rozkładzie inaczej. W piątek po południu i sobotę może być problem z transportem publicznym. Izrael na ten czas zamiera. Dosłownie. Ostatecznie są taksówki, a dla chętnych też autostop.



Timna Park kopalnie króla Salomona
To dolina ok. 25 km na północ od Ejlatu, jadąc drogą nr 90. Zjazd do Timna Park oznaczony dużą tablicą oraz postaciami egipskich bóstw.
Cud natury! Na mnie zrobił kolosalne wrażenie. Poczułam się jak w mini wersji Wielkiego Kanionu Kolorado.











Dotarliśmy do Timny o godzinie 15, kolory i faktura skał w popołudniowym świetle robią wrażenie. Spędziliśmy w dolinie kopalni Króla Salomona trzy godziny, przemieszczając się między ciekawymi punktami, samochodem. I to były trzy godziny zwiedzania prawie biegiem. Koniecznie przeznaczcie na tę atrakcję więcej czasu! Na koniec czeka odpoczynek w oazie. Dotarliśmy tam o zmroku. Restauracje i sklepik z pamiątkami były już zamknięty. A byliśmy strasznie głodni!




- Krater Ramon (Maktesz)
Najciekawszy jest przejazd przez Ramon. Zjazd i wjazd na wysokie ściany krateru to ciekawe doświadczenie. Nikt nie przestrzega przed stromym podjazdem czy zjazdem, tylko przed niebezpiecznymi zakrętami i spadającymi głazami. Widok z Mitze Ramon – niezwykły. W miasteczku co rusz natykasz się na koziorożce. Nie wolno ich dokarmiać. Miałam opory, żeby przechodzić w pobliżu, bo co rusz któryś rogacz zaczynał nerwowo kopać w piasku i skłaniać rogaty łeb.

Mnie oczarowała pustynia, więc każde miejsce, z którego można podziwiać jej ogrom, kolory i różnorodność terenu jest dla mnie niezwykły.


 Jeśli mogę coś polecić, to wypożyczenie samochodu na dwa dni i samodzielny objazd Czerwonego Kanionu, Timna Park i Krateru Ramon. Wypożyczalnie mają dzienny limit kilometrów. 250 lub 300 w zależności od wypożyczalni. Wszystkie wypożyczalnie znajdują się naprzeciw budynku lotniska, z boku C-Hotel,  w centrum  miasta. Być może to się zmieni w związku z otwarciem lotniska Ramon, które ma przejąć ruch z Ejlatu. Za przekroczenie limitu kilometrów płaci się 1 szeklę za 1 kilometr. W razie znacznego przekroczenia limitu, można przedłużyć wypożyczenie auta na kolejny dzień. Czasem się opłaca. Najtańsze auto na dzień ok 150 szekli.



















Jedno jest pewne – nie zabraknie atrakcji. Miasto oferuje życie nocne i centra handlowe, a także plaże i promenadę w samym centrum. Wszędzie jest blisko. Za miastem zaś – jeden z najciekawszych punktów obserwacji ptaków migrujących.
Dla każdego coś interesującego, po to są właśnie kurorty.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Symi - wyspa poławiaczy gąbek

        O Symi przeczytaliśmy w przewodniku i nie trzeba nas było zachęcać. Z portu Mandraki o 8 rano wypływa duży prom na Symi. Podróż trwała ok. 2 godzin. Na promie nie czuliśmy kołysania za to bardzo mocno wiało. Po wypłynięciu z portu w Rodos przez dłuższy czas mogliśmy podziwiać górzyste wybrzeże Turcji. Wkrótce nasza uwaga skierowała się na wyspę Symii. Kilka razy wydawało nam się , że w końcu nieprzyjazne wybrzeże zmieni się w sympatyczną gościnną zatokę. Nic z tego. Port, do którego wpływamy mieści się na północy wyspy. Za to widok jest tak niesamowity, że turyści zbierają się do wyjścia na długo przed przycumowaniem do nabrzeża. Symi to wyspa poławiaczy gąbek.  Nie ma dostępu do słodkiej wody. Dostarczana jest ona

Andaluzja między Sewillą a Kadyksem

Jesień w Andaluzji Po trzech latach wracamy do Hiszpanii, do Andaluzji. Znów lądujemy w Maladze, pakujemy się do wynajętego samochodu i ruszamy do Sewilli. To pierwszy punkt naszego dziesięciodniowego pobytu. Przejazd zajmuje nam około trzech godzin i najlepiej zapamiętałam bociany, które ogromnymi stadami krążyły nad podmiejskimi śmietniskami. W połowie września dolatują właśnie tutaj w drodze z Niemiec na kontynent afrykański. Nasze polskie bociany spotkaliśmy zgoła gdzie indziej, tym razem w drodze powrotnej przez Izrael do Europy. Sewilla przywitała nas wyjątkowo ciepło – mimo, że zbliżała się godzina dziewiętnasta na ulicznym termometrze wciąż widniała liczba 39. Zameldowaliśmy się w studenckim akademiku w pobliżu Palcu Hiszpańskiego. Spędziliśmy na nim długie godziny. O każdej porze dnia i nocy warto tam przyjść! Najbardziej kolorowo jest po południu – w ukośnie padających promieniach słońca fasada mieni się wszystkimi kolorami tęczy. Upał łagodzi rozpryskująca s...

Miasto Rodos - tutaj stał Kolos Rodyjski

         Gdy będziecie na wyspie Rodos bezwzględnie powinniście ( wiem, na wakacjach nic nie trzeba!) odwiedzić jej stolicę – średniowieczne miasto Rodos. My Rodos wybraliśmy jako jeden z wielu punktów w naszej samodzielnej, samochodowej wycieczce. Mały spacer po starym mieście i porcie zajął nam 4 godziny. W tym godzinna biesiada z owocami morza w roli głównej na placu Hipokratesa. W mieście Rodos widać ślady burzliwej historii wysp Dodekanezu. Były one własnością Greków, Turków, Włochów, pod rządami Cesarstwa Rzymskiego i biznacjum. Wróciły do Grecji na mocy ustaleń paryskich w 1947 r. Trzeba wspomnieć, że rekonstrukcji zabytków średniowiecznych i starożytnych dokonali Włosi za czasów panowania Mussoliniego.