Przejdź do głównej zawartości

Chalkidiki - Trójząb Posejdona - Athos

W każdym miejscu, które wybierzemy na wakacje możemy znaleźć coś ciekawego. Także Chalkidiki mają ciekawą historię. W ogóle grecka historia jest podobna do naszej; wciąż ktoś ich najeżdżał, pustoszył ich kraj, brał ich do niewoli lub okupował. Tak było z Turkami, tak było z Włochami. Na skutek tych zawirowań wojennych na terenach dzisiejszej Grecji znaleźli się Turkowie, a w Turcji – Grecy.
 
 
 


Na początku XX wieku nastąpiły wielkie przesiedlenia ludności wyznania prawosławnego z terenów Turcji do Grecji. Wówczas kościół prawosławny oddał swoje ziemie przesiedleńcom. Z tego okresu też na półwyspie Chalkidiki bardzo wiele miejscowości noszących nazwy zaczynające się od Nea (nowa) .

Kościół w Grecji ma obecnie dość silną pozycję, ale nie zawsze tak było – okres kolaboracji z juntą odbił się bardzo negatywnie na jego wizerunku. Popi są jednak znacznie bliżsi świeckim niż nasi księża, bowiem mają rodziny. Prawosławie nie zakłada bezżeństwa duchownych, ale tylko tych niższych rangą. Jeśli chcą się piąć po ścieżkach kariery wówczas nie mogą być żonaci. I pomyśleć, że w katolicyzmie też tak było .
Athos to bardzo ciekawa enklawa – okręg autonomiczny , zamieszkały przez prawosławnych mnichów. Kobiety nie mają tam w zasadzie w ogóle wstępu. Można podziwiać ogromne, porozrzucane na górzystym półwyspie , klasztory podziwiać podczas rejsu statkiem po morzu. Widok na górę Athos wznoszącą się na wysokość 2033 m npm oraz leżące na niej klasztory robi wrażenie.
Stolicą regionu są Saloniki, drugie największe miasto Grecji.
Na wakacjach byłam w Afithos na półwyspie Kassandra, jednym z trzech zęvów tego Trójzęba Posejdona, jak nazywa się półwysep Chalkidiki. Pozostałe to Sithonia i Athos Plaże szerokie , piaszczyste . Wejście do morza kamieniste, miejscami dość niebezpieczne. Widok na sąsiedni półwysep Sithonia – bezcenny J
Oczywiście poza plażowaniem i pławieniem się w krystalicznie czystej wodzie Morza Śródziemnego musiałam udać się na wycieczki.








Niektórzy wybrali wycieczkę do Salonik. Kusiło mnie bardzo , zwłaszcza Muzeum , w którym znajduje się większość skarbów odkrytych w królewskich katakumbach, jednak perspektywa chodzenia w upale po kamiennym mieście, między jasnymi, odbijającymi ciepło, murami skutecznie mnie powstrzymał.

 Wybrałam rejs z miasteczka Nea Roda wokół półwyspu Athos, z widokiem na górę Athos oraz z postojem w miasteczku Ourenapolis. W malutkiej miejscowości można było zobaczyć wieżę i zjeść nad samym morzem pyszne greckie dania. Oczywiście poszliśmy na pyszne grillowane rybki, do których dostaliśmy dużo lodowatej wody i koszyczek świeżego chleba. To tam dowiedziałam się, że chleb podaje się w Grecji do wszystkiego nawet do … ziemniaków!
 

  Niezwykły występ czekała nas podczas drogi powrotnej, gdy zmęczeni widokami i słońcem chowaliśmy się pod pokładem zaczął się koncert muzyki na żywo oraz pokaz tańców greckich. Muzyka grecka, poza sirtaki znanym u nas ‘zorbą’, nie jest wesoła. Raczej ma w sobie smutek, tęsknotę, rozdzierające dźwięki.
 Już wówczas, w 2007 roku nasza przewodniczka , Greczynka , której mama jest Polką, opowiadała co czeka Grecję, gdy przestaną płynąć dotacje europejskie. Przejadali wszystko, władza sprawowana przez dziesiątki lat przez klan Papandreu, żeby się utrzymać oferowała stanowiska urzędnicze. Na tzw. państwowych posadach żyło się doskonale. To co działa się w Grecji później, gdy bankrutowała, przypomniało mi słowa tamtej przewodniczki.

 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Symi - wyspa poławiaczy gąbek

        O Symi przeczytaliśmy w przewodniku i nie trzeba nas było zachęcać. Z portu Mandraki o 8 rano wypływa duży prom na Symi. Podróż trwała ok. 2 godzin. Na promie nie czuliśmy kołysania za to bardzo mocno wiało. Po wypłynięciu z portu w Rodos przez dłuższy czas mogliśmy podziwiać górzyste wybrzeże Turcji. Wkrótce nasza uwaga skierowała się na wyspę Symii. Kilka razy wydawało nam się , że w końcu nieprzyjazne wybrzeże zmieni się w sympatyczną gościnną zatokę. Nic z tego. Port, do którego wpływamy mieści się na północy wyspy. Za to widok jest tak niesamowity, że turyści zbierają się do wyjścia na długo przed przycumowaniem do nabrzeża. Symi to wyspa poławiaczy gąbek.  Nie ma dostępu do słodkiej wody. Dostarczana jest ona

Andaluzja między Sewillą a Kadyksem

Jesień w Andaluzji Po trzech latach wracamy do Hiszpanii, do Andaluzji. Znów lądujemy w Maladze, pakujemy się do wynajętego samochodu i ruszamy do Sewilli. To pierwszy punkt naszego dziesięciodniowego pobytu. Przejazd zajmuje nam około trzech godzin i najlepiej zapamiętałam bociany, które ogromnymi stadami krążyły nad podmiejskimi śmietniskami. W połowie września dolatują właśnie tutaj w drodze z Niemiec na kontynent afrykański. Nasze polskie bociany spotkaliśmy zgoła gdzie indziej, tym razem w drodze powrotnej przez Izrael do Europy. Sewilla przywitała nas wyjątkowo ciepło – mimo, że zbliżała się godzina dziewiętnasta na ulicznym termometrze wciąż widniała liczba 39. Zameldowaliśmy się w studenckim akademiku w pobliżu Palcu Hiszpańskiego. Spędziliśmy na nim długie godziny. O każdej porze dnia i nocy warto tam przyjść! Najbardziej kolorowo jest po południu – w ukośnie padających promieniach słońca fasada mieni się wszystkimi kolorami tęczy. Upał łagodzi rozpryskująca s...

Miasto Rodos - tutaj stał Kolos Rodyjski

         Gdy będziecie na wyspie Rodos bezwzględnie powinniście ( wiem, na wakacjach nic nie trzeba!) odwiedzić jej stolicę – średniowieczne miasto Rodos. My Rodos wybraliśmy jako jeden z wielu punktów w naszej samodzielnej, samochodowej wycieczce. Mały spacer po starym mieście i porcie zajął nam 4 godziny. W tym godzinna biesiada z owocami morza w roli głównej na placu Hipokratesa. W mieście Rodos widać ślady burzliwej historii wysp Dodekanezu. Były one własnością Greków, Turków, Włochów, pod rządami Cesarstwa Rzymskiego i biznacjum. Wróciły do Grecji na mocy ustaleń paryskich w 1947 r. Trzeba wspomnieć, że rekonstrukcji zabytków średniowiecznych i starożytnych dokonali Włosi za czasów panowania Mussoliniego.