Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2015

Rzym - samodzielnie dla każdego

Korzystając z tanich lotów z Poznania do Rzymu Campino i z wyjątkowo tanich biletów na termin 1-4.listopada 2015 polecieliśmy w e trójkę zwiedzać Wieczne Miasto. Warto w samolocie siedzieć przy oknie . Podchodzący do lądowania na Ciampino samolot przelatuje nad miastem. Rozpoznać można bez problemu Colloseum , Bazylikę św. Piotra, ruiny Starożytnego Rzymu, a wśród budynków błyszczy wstęga Tybru. Wychodząc z terminala mijamy kioski sprzedające bilety różnych linii autobusowych. My kupujemy powrotne bilety na linię Terravision   Autobusy tej linii odjeżdżają co godzinę. Do centrum, na dworzec Termini , dojeżdżamy w 40 minut. Fakt, że to niedzielne przedpołudnie i ruch jest niewielki , a światło czerwone poza miastem to dla kierowcy tylko wskazówka. Nocleg mamy wykupiony w hostelu obok dworca Terminii . Mały pokój z łazienką , ceny w listopadzie są bardzo przyjazne dla kieszeni. 1.11.2015 r. w Rzymie jest ok. 20 stopni ciepła. Anglicy chodzą w szortach i klapkac...

Koningstein w słońcu, Drezno w deszczu

Koningstein położony jest na płaskowyżu ok 200 metrów nad lustrem Łaby. Pierwsze wzmianki o twierdzy granicznej w tym miejscu pochodzą z XII wieku, ale prawdziwy rozkwit nastąpił za czasów dynastii Wettynów w XVI w. Za rządów Augusta II Mocnego było tu więzienie polityczne.   Przejście wokół murów twierdzy Koningstein z audio przewodnikiem zajmuje około 2 godzin. Dowiedzieć się można o tym, jak wyglądał dzień w twierdzy, gdzie przechowywany był proch, jak rozmieszczone uzbrojenie, jak strzeżono murów. A także jak nieprzygotowany śmiałek zdjąwszy buty i wykorzystując tylko siłę rąk i naturalne chwyty w skale, wspiął się na mury i dostał się na tern twierdzy. Uroczym punktem, w bądź co bądź dość ponurym założeniu twierdzy, jest zamek Fryderyka – barokowy budynek, w którym odbywały się zabawy organizowane przez dwór Augusta II Mocnego oraz mieszkanie i ogródek komendanta. Największe wystawy zwiedzamy w starej i nowej zbrojowni, dostępny jes...

Szwajcaria Saksońska z czeską kuchnią

Po raz kolejny jedziemy na jesienny wypad do Szwajcarii Saksońskiej. Tym razem wybieramy nietypową drogę; najpierw z Poznania do Świebodzina autostradą, dalej S3 do Zielonej Góry, stamtąd do Żar i do granicy w Przewozie. Następnie po niemieckiej stronie drogą przez las, zupełnie pustą dzisiaj, szybko docieramy do Zgorzelca i autostrady A4. Dalej już tylko Budziszyn, Bichdferda i Hreńsko. Wyjątkowo dobrze się jedzie i wcześnie jesteśmy w Hreńsku. Na obiad za wcześnie.. Nocujemy tym razem w innej czeskiej miejscowości - Rużowa. Wjazd jest karkołomny, wąski i stromy. Za każdym razem obawiam się, że ktoś wyskoczy z naprzeciwka. I znów jesteśmy zaskoczeni przyjemną atmosferą we wsi. Miejscowi mówią nam 'dzień dobry' ,  w lokalnej knajpce dogadujemy się po polsko-czesku. Nocleg zamówiliśmy w gospodarstwie agroturystycznym. Położone jest na wzgórzu, nad wsią. W okół domu pasą się krowy, konie, kozy a nawet świnka. Widok bardzo fajny. A śniadania... No cóż , kto nie pił tutaj mleka,...

Poczdam – Park Sanssouci na jesienny spacer

Jesienny, sobotni poranek. Ogarnęło nas rześkie wrześniowe powietrze i zapach wilgoć, gdy stanęliśmy przed bramą Parku Sanssouci. Ulicą przejeżdżają wieloosobowe dorożki, wózki zaprzężone w parę koni. Pięknie brzmi rytmiczny stukot kopyt w jednostajnym szumie przejeżdżających samochodów. Za chwilę wciągnie nas ten poczdamski ogród . Za bramą znajduje się stary Pałac Sanssouci  , najbardziej charakterystyczny budynek. Każdy chyba widział słynny obrazek wielopoziomowych tarasów przeciętych ogromnymi schodami, u zwieńczenia których stoi żółty, parterowy pałac. Ozdobiony rzeźbami ogromnych kariatyd, z zielonkawym dachem i ażurowymi altankami po bokach. Zwiedzaliśmy go poprzednim razem, więc schodzimy powoli w dół schodami i kierujemy w prawo. Z lewej strony jest galeria obrazów, a my idziemy do Neue Kammern – Pałacu Nowe Komnaty. Nad nim wdzięcznie obracają się ogromne skrzydła holenderskiego wiatraka. Wchodzimy do pałacu. W kasie wita n...

Żuławy - Menonici i wodny raj

Wracam na moje ulubione Żuławy. Widzę, jak się zmieniają, jak stają się popularniejsze, ale nadal nie zadeptała ich masowa turystyka autokarowa. Mimo, że kocham ich ciszę i spokój , będę namawiać do odwiedzenia tego zakątka :-) Nowy Dwór Gdański Tym razem z perspektywy wodno-historycznej.  Żuławy to przede wszystkim woda i łąki. Teren nizinny, a nawet depresja, podobny krajobraz do holenderskiego. I tu dochodzę do mennonitów - uchodźców religijnych z  Holandii, którzy znaleźli swoje miejsce w XVI-wiecznej  tolerancyjnej, wielokulturowej Polsce. Ich cztero wiekowa działalność na Żuławach widać do dziś. Udało im się osuszyć znaczne tereny delty Wisły. Nadal budzą ciekawość pozostałości techniki, której używali - wiatraki do osuszania i przepompowywania wody, kanały, śluzy, pompy, mosty obrotowe. Monnonici uciekli stąd w 1945 roku przed nadciągającą Armią Czerwoną. Nie da się ukryć, że przez podobieństwo języka niderlandzkiego i niemieckiego szybko ulegli zniemczeniu, a...

Girona – festiwal kwiatów

Gironę zostawiliśmy sobie na dzień wylotu. To była niedziela, więc założyliśmy że będzie raczej spokojnie przynajmniej rano. I rzeczywiście, gdy dotarliśmy do miasta ok 10 był cicho i spokojnie. Zwróciliśmy uwagę na ogromne kwiat i motyle w rzece i na rzecznych wysepkach, ale specjalnie nas to nie zaskoczyło. Bardziej skupiliśmy się na charakterystyczne kolorowe kamieniczki, przyklejone do brzegów rzeki, które są wizytówką Girony. Ruszyliśmy główną ulicą wzdłuż rzeki i po chwili daliśmy się wciągnąć. Zdobne latarnie, kamienice, podcienia, podwórka studnie … Im bliżej podchodziliśmy do katedry tym tłum gęstniał. W końcu zorientowaliśmy się, że trwa jakiś festiwal. Ktoś wcisnął nam w ręce ulotki i mapkę i wepchnął do ciasnego przejścia w starym pałacu. Znaleźliśmy się w plątaninie przejść i korytarzy, uliczek i podwórek.  Na każdym kroku, w każdym zaułku, Sali wystawowej, tarasie napotykaliśmy kolorowe instalacje z żywych lub papierowych cz...

Uliczki znam w Barcelonie

Do Barcelony dojeżdżamy z Blanes pociągiem podmiejskim. Trasa wiedzie brzegiem morza. Po drodze dopada nas dziwna mgła, wszystko staje się szare i brzydkie. Trwa to na szczęście krótko i na Plac Kataloński wysiadamy w pełnym słońcu, a temperatura wynosi 24 stopnie mimo porannej godziny. Zgodnie z planem na dziś idziemy Passaige de Gracia i podziwiamy po kolei budynki zaprojektowana prze Gaudiego, prze uczniów Gaudiego lub prze jego konkurentów. Po kolei to Casa Batlo, Casa de Libro, Casa Mila i Casa Blanca. Na zdjęciach kolory tych budynków są bardziej wyraziste, w rzeczywistości mimo niezwykłych brył jednak wtapiają się w zabudowę ulicy. Nie możemy oprzeć się pokusie wypicia esspresso w jednej z kawiarenek przy ulicy. Siadamy przy maleńkich stolikach na skraju chodnika i delektujemy się kawa i ciastkiem. Spacerem w krótkim czasie docieramy do Park Guell. Patrząc na mapę Barcelony nie sądziliśmy , że to sa tak niewielkie odległości. Bilet do Parku kupuje...

Costa Brava nie musi być nudna

Lloret de Mar może spokojnie przetłumaczyć na nasze – Imprezownia. Zdecydowanie miejsce hot , kolor czerwony na mapie. Miasto z dogodnym dojazdem autobusowym z Girony czy Barcelony i z ogromną bazą noclegową. Wjeżdżając do LLoret mijamy salony samochodowe, centra handlowe i osiedla bloków. Wzdłuż nadmorskiej promenady ciągną się również rzędy wysokich budynków. W nich hotele, dyskoteki, restauracje i sklepy. Na ulicach tłumy młodych ludzi, zabawa trwa tu całą dobę. Akurat trwa prezentacja pojazdów Formuły 1 oraz wielu luksusowych marek typu Lamborgini czy Ferrari. W jakakolwiek uliczkę w głąb wejdziecie będzie to ciąg handlowo-gastronomiczny. Co jest stylowego, hiszpańskiego, w LLoret ? Charakterystyczny prywatny zameczek nad morzem i ciągnąca się wzdłuż wybrzeża droga spacerowa, przyklejona do klifowego brzegu. Można pójść na przyjemny spacer z widokiem na morze i kilka ukrytych przed zgiełkiem rezydencji.  Tossa del Mar to zupełnie inna historia. Wł...