Przejdź do głównej zawartości

Salzburgerland - BadGastein

Kolejka na Stubnerkogel
Badgaetein to jedna z bardziej zurbanizowanych dolin, jakie odwiedzilismy. Wjeżdża się do niej przez długi tunel. Na początku po lewej stronie jest zamek, któr można zwiedzić. Dolina ma ok 20 km. Na jej końcu znajduje się jeden z najwiekszych austriackich kurortów-uzdrowisk. Już cesarz Franciszek przyjeżdżał tu do wód. Przez srodek miejscowości Badgastein płynie rzeka, gdzie wdoa spada w dół wysokimi kaskadami.
Platforma widokowa w chmurach...


Ale my wjeżdżamy na parking przy kolejce na Stubnerkogel. Jest ciepło, ale chmury wiszą nisko. Liczymy się z kiepska widocznością, raczej Grossgloknera dzisiaj nie zobaczymy.

Na kartę Salzbueską jedne wjazd mamy gratis. Gratis jest również parking dla korzystających z kolejki.
Więc tak wyglądają Alpy, gdy nic nie widać ? :)


i platforma chwilę później

Momentami chmury się rozwiewają i wygląda słońce. Wjechalismy tutaj ok 10 i zaczynamy
schodzić przed 13. zanim dotrzemy na dół pogoda się poprawi i zobaczymy błękitne niebo.
 

Na górze przechodzimy jeszcze przez najwyżej połozony a raczej zawieszony 140 metrowy wiszący most. Obchodzimy szczyt i zaczynamy schodzić. Na drodze napotykamy stada wolno pasacych się krów i koni .

 Pobyt w dolinie Badgastein kończymy w Alpen Therme (za darmo w ramach karty salzburskiej) , kąpielisku z widokiem na Alpy. Pogoda się poprawiła więc korzystamy głównie z zewnetrznych, cieplutkich basenów. To SPA więc dla każdego coś miłego.

Ukwiecone domki w alpejskiej dolinie

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Symi - wyspa poławiaczy gąbek

        O Symi przeczytaliśmy w przewodniku i nie trzeba nas było zachęcać. Z portu Mandraki o 8 rano wypływa duży prom na Symi. Podróż trwała ok. 2 godzin. Na promie nie czuliśmy kołysania za to bardzo mocno wiało. Po wypłynięciu z portu w Rodos przez dłuższy czas mogliśmy podziwiać górzyste wybrzeże Turcji. Wkrótce nasza uwaga skierowała się na wyspę Symii. Kilka razy wydawało nam się , że w końcu nieprzyjazne wybrzeże zmieni się w sympatyczną gościnną zatokę. Nic z tego. Port, do którego wpływamy mieści się na północy wyspy. Za to widok jest tak niesamowity, że turyści zbierają się do wyjścia na długo przed przycumowaniem do nabrzeża. Symi to wyspa poławiaczy gąbek.  Nie ma dostępu do słodkiej wody. Dostarczana jest ona

Andaluzja między Sewillą a Kadyksem

Jesień w Andaluzji Po trzech latach wracamy do Hiszpanii, do Andaluzji. Znów lądujemy w Maladze, pakujemy się do wynajętego samochodu i ruszamy do Sewilli. To pierwszy punkt naszego dziesięciodniowego pobytu. Przejazd zajmuje nam około trzech godzin i najlepiej zapamiętałam bociany, które ogromnymi stadami krążyły nad podmiejskimi śmietniskami. W połowie września dolatują właśnie tutaj w drodze z Niemiec na kontynent afrykański. Nasze polskie bociany spotkaliśmy zgoła gdzie indziej, tym razem w drodze powrotnej przez Izrael do Europy. Sewilla przywitała nas wyjątkowo ciepło – mimo, że zbliżała się godzina dziewiętnasta na ulicznym termometrze wciąż widniała liczba 39. Zameldowaliśmy się w studenckim akademiku w pobliżu Palcu Hiszpańskiego. Spędziliśmy na nim długie godziny. O każdej porze dnia i nocy warto tam przyjść! Najbardziej kolorowo jest po południu – w ukośnie padających promieniach słońca fasada mieni się wszystkimi kolorami tęczy. Upał łagodzi rozpryskująca s...

Ustroń - Wisła - Równica i Barania Góra z kaskadami Rodła

Jesteśmy w Wiśle na krótkim urlopie. Po przejściu szlaku z Czantorii do Wisły Głębce czas na coś znacznie spokojniejszego. Wybieramy spacer na Równicę z Ustronia Zdroju , zajmie nam to ok 1,5 godziny.  Miejsce kultu protestanckiego Równica to taka góra, na którą wjeżdża się samochodem lub autobusem. Jest bardzo zagodpodarowana . My jednak idziemy na górę szlakiem ze Zdroju, który biegnie przez bukowy las, szeroką polną drogą, przechodzacą w wygodną ścieżkę. Niedaleko szczytu wychodzimy na miejsce nabożeństw protestanckich. To miejsce w lesie wybrano w czasie przesladowań innowierców, a nabożeństwa odbywają się tutaj do dziś. Spędzamy tutaj chwilę, odpoczywjąc po podejściu na górę.