Przejdź do głównej zawartości

Kamieniec Ząbkowicki - pałac ze snu Marianny Orańskiej

Pałac Kamieniec Ząbkowicki
Front pałacu w Kamieńcu z fontanną 

Marianna Orańska

Kolejny punkt obowiązkowy w marszrucie po Kotlinie Kłodzkiej na Dolnym Śląsku - pałac w Kamieńcu Ząbkowickim. W tym roku odwiedzę Kamieniec po raz kolejny, gdyż przewodnicy obiecywali, że po renowacji ogrody pałacowe będą piękniejsze niż te w zamku Książ. 

Chcę to zobaczyć !

Pałac w Kamieńcu Ząbkowickim kryje kilka ciekawych historii. Pierwsza to oczywiście życie założycielki Marianny Orańskiej,  która sfinansowała budowę pałacu wg projektu słynnego architekta Schinkla, ale ... nigdy w nim nie zamieszkała. Dlaczego?

Pałac Kamieniec ząbkowicki
Do wejścia podjeżdżały powozy
Marianna Orańska była żoną Albrechta Hohenzollerna . Urodziła mu pięcioro dzieci, jednak małżeństwo nie było szczęśliwe. Marianna postanowiła odejść od niekochanego

 i niewiernego męża. A że była majętną kobietą, jej matka zakupiła bowiem dobra pocysterskie na Śląsku : Lubiąż, Henryków i Kamieniec Ząbkowicki, więc miała dokąd pójść. Ale Orańska poszła zdecydowanie dalej w swej niezależności, tzn. związała się ze swoim masztalerzem, urodziła mu syna i postanowiła dziecko zatrzymać przy sobie. Tego było stanowczo za dużo dla dumnego Hohenzollerna. Na Marianna nałożono szereg kuriozalnych zakazów m.in. zakaz przebywania na Śląsku dłużej niż 12 godzin z obowiązkiem meldowania się na posterunku. Dlatego Marianna nie zamieszkała w pałacu, który za własne pieniądze wybudowała, wyposażyła i doskonaliła. W pałacu było wiele nowoczesnych udogodnień, ale największe znajdowały się na zewnątrz - to fontanny, które tryskały strumieniami wody na kilkadziesiąt metrów w górę!

Pałac w Kamieńcu Ząbkowickim

Malowidła w sali balowej przy 
wielkim tarasie

Kolejną ciekawostką jest to, że po II wojnie światowej pałac został opuszczony i niszczał, aż do czasu gdy przepiękną, ogromną ruinę odwiedził pan Włodzimierz Sobiech. Pasjonat i miłośnik tego miejsca wydzierżawił pałac i zacząć jego rewitalizację od 1984 roku aż do swojej śmierci w 2010. Różnie oceniane jest ta rewitalizacja, ale nawet przeciwnicy pana Sobiecha w jednym się zgadzają, dzięki temu, że nakrył całą budowle dachem, zabezpieczając mury przed wpływem wilgoci , możemy podziwiać pałac do dziś.

Wnętrza pałacu są dość ubogo wyposażone - pałac bowiem został przez Rosjan po wojnie podpalony, a marmury z pałacu użyto przy budowie Pałacu Kultury w Warszawie i są ozdobą Sali Kongresowej. Mimo wszystko warto przejść się pięknymi krużgankami, salami, balkonami i tarasami z częściowo odrestaurowanymi fontannami. Widok ze wzgórza jest imponujący, a przewodnicy zdradzą więcej sekretów Pałacu Marianny Orańskiej.

Aktualizacja V.2026

Fontanny na tarasach są już uruchomione. Na tarasy powróciły rzeźby, mała architektura, a wszystko w otoczeniu jeszcze niewysokiej, szlachetnej zieleni. Jest pięknie.







Polecam Dolny Śląsk na majówkę, gdyż wiele pałacowych ogrodów na tym terenie obsadzonych jest wiekowymi rododendronami, które w tym okresie przepięknie kwitną. Najpiękniejszą kolekcję różaneczników zobaczycie w Arboretum Wojsławice


Dziedziniec
Dziedziniec pałacu 

W tej okolicy polecam odwiedzić kopalnie złota w Złotym Stoku o czym piszę tutaj  oraz pobliski Ząbkowice Śląskie dawniej Frankenstein. Tak, tak i to nie przypadek, że kojarzycie nazwę z potworem z powieści Mary Shelley. A o tym napiszę wkrótce.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Symi - wyspa poławiaczy gąbek

        O Symi przeczytaliśmy w przewodniku i nie trzeba nas było zachęcać. Z portu Mandraki o 8 rano wypływa duży prom na Symi. Podróż trwała ok. 2 godzin. Na promie nie czuliśmy kołysania za to bardzo mocno wiało. Po wypłynięciu z portu w Rodos przez dłuższy czas mogliśmy podziwiać górzyste wybrzeże Turcji. Wkrótce nasza uwaga skierowała się na wyspę Symii. Kilka razy wydawało nam się , że w końcu nieprzyjazne wybrzeże zmieni się w sympatyczną gościnną zatokę. Nic z tego. Port, do którego wpływamy mieści się na północy wyspy. Za to widok jest tak niesamowity, że turyści zbierają się do wyjścia na długo przed przycumowaniem do nabrzeża. Symi to wyspa poławiaczy gąbek.  Nie ma dostępu do słodkiej wody. Dostarczana jest ona

Andaluzja między Sewillą a Kadyksem

Jesień w Andaluzji Po trzech latach wracamy do Hiszpanii, do Andaluzji. Znów lądujemy w Maladze, pakujemy się do wynajętego samochodu i ruszamy do Sewilli. To pierwszy punkt naszego dziesięciodniowego pobytu. Przejazd zajmuje nam około trzech godzin i najlepiej zapamiętałam bociany, które ogromnymi stadami krążyły nad podmiejskimi śmietniskami. W połowie września dolatują właśnie tutaj w drodze z Niemiec na kontynent afrykański. Nasze polskie bociany spotkaliśmy zgoła gdzie indziej, tym razem w drodze powrotnej przez Izrael do Europy. Sewilla przywitała nas wyjątkowo ciepło – mimo, że zbliżała się godzina dziewiętnasta na ulicznym termometrze wciąż widniała liczba 39. Zameldowaliśmy się w studenckim akademiku w pobliżu Palcu Hiszpańskiego. Spędziliśmy na nim długie godziny. O każdej porze dnia i nocy warto tam przyjść! Najbardziej kolorowo jest po południu – w ukośnie padających promieniach słońca fasada mieni się wszystkimi kolorami tęczy. Upał łagodzi rozpryskująca s...

Miasto Rodos - tutaj stał Kolos Rodyjski

         Gdy będziecie na wyspie Rodos bezwzględnie powinniście ( wiem, na wakacjach nic nie trzeba!) odwiedzić jej stolicę – średniowieczne miasto Rodos. My Rodos wybraliśmy jako jeden z wielu punktów w naszej samodzielnej, samochodowej wycieczce. Mały spacer po starym mieście i porcie zajął nam 4 godziny. W tym godzinna biesiada z owocami morza w roli głównej na placu Hipokratesa. W mieście Rodos widać ślady burzliwej historii wysp Dodekanezu. Były one własnością Greków, Turków, Włochów, pod rządami Cesarstwa Rzymskiego i biznacjum. Wróciły do Grecji na mocy ustaleń paryskich w 1947 r. Trzeba wspomnieć, że rekonstrukcji zabytków średniowiecznych i starożytnych dokonali Włosi za czasów panowania Mussoliniego.