Przejdź do głównej zawartości

Czeska Szwajcaria -Hreńsko - Pravcicka Brana

 
Pravcicka Brana i nSokole Gniazdo
Pobyt w Hreńsku to nie tylko drogą przez wąwozy z ich przeprawami łodziami. Najpopularniejszym miejscem w tej części Czeskiej Szwajcarii jest Pravicicka Brana. Z Hreńska idziemy drogą w górę, w kierunku Mezni Louki. Jest zimny jesienny poranek. Słońce odbija swe promienie w Kamienicy. Szybko podchodzimy asfaltówką do miejsca, gdzie szlak odbija w góry. Wchodzimy do lasu. Październikowy poranek jest rześki, chwalimy sobie chustki-opaski, które naciągamy na uszy. Szeroka droga prowadzi zakosami w górę zbocza. Miejscami jest umocniona kamieniami, są mostki i pozostałości metalowych poręczy. Na szlaku mały ruch, jest jeszcze wcześnie. Po 20 minutach wychodzimy na osłoneczniony stok. W prawo wiedzie odgałęzienie szlaku do jaskini. To dosłownie parę kroków; pod ogromną przewieszoną skałą jest głęboka, sucha wnęka. Koniec.
Wracamy na główną drogę i po chwili w górze nad naszymi głowami pojawia się wciśnięta między skały bryła stylowego górskiego pałacyku - Sokole Gniazdo. O tej porze oświetlony jest promieniami nisko nad horyzontem świecącego słońca, przechodzącymi przez Pravcicką Branę – wielką dziurę w ostańcowych skałach. To zaskakująca budowla w takim miejscu. Wchodzimy na taras . W dole widok na wijącą się ścieżkę, którą przyszliśmy. Nad nami po lewej ściany szarego piaskowca, po prawej – Pravcicka Brana .Czynna jest tylko część budynku mieszcząca wystawę zdjęć przyrodniczych oraz w podziemiach znajdują się toalety. Bufet i mały sklepik z pamiątkami i mapami mieści się po drugiej stronie hotelu, za wejściową bramką.


              Żeby wejść na taras pod bramą musimy wykupić bilety w kasie wciśniętej między budynek pałacu i skały. Słońce nadaje niewątpliwie uroku temu skalnemu miastu. Wchodzimy po metalowych schodach jeszcze wyżej, by dotrzeć w końcu do tarasów widokowych z niesamowitym widokiem na okolicę.




Za nami piaskowce, w których wyrzeźbiona przez naturę błyszczy  Brana, w dole zalesiona pustka, a w okoł wyłaniają się ostańcowe baszty i całe skalne miasta. Tutaj nikt się nie spieszy….

Panorama z tarasu widokowego przy Pravcickiej Branie w Czeskiej Szwajcarii

W końcu jednak wstajemy i ruszamy dalej. Przechodzimy przez bramkę i wracamy na drogę, którą przyszliśmy. Po 5 minutach znajdujemy się na rozwidleniu szlaków. Ruszamy w przeciwną stronę niż droga do Hreńska. I od tej pory pójdziemy pięknym osłonecznionym płajem, otoczeni drzewami w jesiennej szacie oraz skałami w różnych odcieniach. Do Mezni Louki docieramy po ok 1,5 godzinie. I znów asfaltową drogą idziemy do Hreńska, wg wskazań kierunkowskazu to tylko 4 km, ale nam się te kilometry nieźle dłużyły. Gdy dochodziliśmy do Hreńska minął nas miejscowy autobus.

I znów jesteśmy w słonecznej dolinie rzeki Kamienicy. Jest sobota , więc już sporo turystów kręci się na ulicy. W ogródkach, po słonecznej stronie drogi, siedzą smakosze miejscowych dań i piw. W naszym pensjonacie zamawiamy kurczaka z dodatkami , a porcje jakie dostaliśmy zaspokoiły by głód po znacznie dłuższej wycieczce. Cena bardzo przyjemna, a obsługa miła. Właścicielka pensjonatu  świetnie się z nami dogadywała, każdy z nas w swoim języku. Kelnerki najczęściej jednak zagadywały po … niemiecku.

To miejsce zrobiło na mnie bardzo miłe wrażenie; piękny, słoneczny, jesienny weekend. Być może w wakacje jest tu bardziej gwarno i tłoczno. Na przełomie września i października – polecam. Zwłaszcza, że można połączyć pobyt tutaj ze zwiedzaniem Drezna, do którego stąd zaledwie 30 km.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Symi - wyspa poławiaczy gąbek

        O Symi przeczytaliśmy w przewodniku i nie trzeba nas było zachęcać. Z portu Mandraki o 8 rano wypływa duży prom na Symi. Podróż trwała ok. 2 godzin. Na promie nie czuliśmy kołysania za to bardzo mocno wiało. Po wypłynięciu z portu w Rodos przez dłuższy czas mogliśmy podziwiać górzyste wybrzeże Turcji. Wkrótce nasza uwaga skierowała się na wyspę Symii. Kilka razy wydawało nam się , że w końcu nieprzyjazne wybrzeże zmieni się w sympatyczną gościnną zatokę. Nic z tego. Port, do którego wpływamy mieści się na północy wyspy. Za to widok jest tak niesamowity, że turyści zbierają się do wyjścia na długo przed przycumowaniem do nabrzeża. Symi to wyspa poławiaczy gąbek.  Nie ma dostępu do słodkiej wody. Dostarczana jest ona

Andaluzja między Sewillą a Kadyksem

Jesień w Andaluzji Po trzech latach wracamy do Hiszpanii, do Andaluzji. Znów lądujemy w Maladze, pakujemy się do wynajętego samochodu i ruszamy do Sewilli. To pierwszy punkt naszego dziesięciodniowego pobytu. Przejazd zajmuje nam około trzech godzin i najlepiej zapamiętałam bociany, które ogromnymi stadami krążyły nad podmiejskimi śmietniskami. W połowie września dolatują właśnie tutaj w drodze z Niemiec na kontynent afrykański. Nasze polskie bociany spotkaliśmy zgoła gdzie indziej, tym razem w drodze powrotnej przez Izrael do Europy. Sewilla przywitała nas wyjątkowo ciepło – mimo, że zbliżała się godzina dziewiętnasta na ulicznym termometrze wciąż widniała liczba 39. Zameldowaliśmy się w studenckim akademiku w pobliżu Palcu Hiszpańskiego. Spędziliśmy na nim długie godziny. O każdej porze dnia i nocy warto tam przyjść! Najbardziej kolorowo jest po południu – w ukośnie padających promieniach słońca fasada mieni się wszystkimi kolorami tęczy. Upał łagodzi rozpryskująca s...

Miasto Rodos - tutaj stał Kolos Rodyjski

         Gdy będziecie na wyspie Rodos bezwzględnie powinniście ( wiem, na wakacjach nic nie trzeba!) odwiedzić jej stolicę – średniowieczne miasto Rodos. My Rodos wybraliśmy jako jeden z wielu punktów w naszej samodzielnej, samochodowej wycieczce. Mały spacer po starym mieście i porcie zajął nam 4 godziny. W tym godzinna biesiada z owocami morza w roli głównej na placu Hipokratesa. W mieście Rodos widać ślady burzliwej historii wysp Dodekanezu. Były one własnością Greków, Turków, Włochów, pod rządami Cesarstwa Rzymskiego i biznacjum. Wróciły do Grecji na mocy ustaleń paryskich w 1947 r. Trzeba wspomnieć, że rekonstrukcji zabytków średniowiecznych i starożytnych dokonali Włosi za czasów panowania Mussoliniego.