Przejdź do głównej zawartości

Rodos - Kamiros i Dolina Motyli oraz ... grecka biesiada

To ostatnia nasza wycieczka na Rodos.
Jedziemy do, wymienianej w wielu przewodnikach, Doliny Motyli. Tak na prawdę to ćmy o niezwykłym ubarwieniu . Gdy siedzą na skałach i pniach drzew ze złożonymi skrzydłami tworzą dziwne geometryczne wzory, ale spłoszone błyskają pomarańczowymi skrzydłami. Dolina jest wilgotna, płynieprzez  nią strumień, są zbiorniki wodne. Ćmy są chronione
, nie wiem czy wpuszczanie na teren ich bytowania tłumów turystów pomaga w ich ochronie?



Będąc w Grecji trudno nie potknąć się o jakieś wykopaliska, jak ładnie okrśsla je mój znajomy - jakieś gruzy :) Widziałam na Krecie budowle, u nas uznane by były pewnie za zabytki klasy 0, które tam służyły za ogrodowy składzik. Dlatego w Grecji w antycznych ruinach się spaceruje, antyczne ruiny się ogląda z bliska, antyku się wręcz dotyka. I tak jest w Kamiros. To duże stanowisko archeologiczne - miasto położone na zachodniej stronie wyspy , na stoku wzgórza z widokiem na turkusowe w tym miejscu morze.




Poza tym, że spacerowaliśmy sobie ulicami miasta, mogliśmy także wejśc do pozostałości budynków, a także podejrzeć pracę archeologów skaładajacych te kamienne układanki. Ciekawe są pozostałości łaźni z zachowanymi ceramicznymi rurami biegnącymi pod podłogą  - takie ówczesne ogrzewnie podłogowe.


Ale dośc zwiedzania! Teraz będziemy greckim zwyczajem biesiadować. To jest zawsze dobry pomysł! Polecam wybrać się do jakiejkolwiek greckiej winiarni. Można tam skosztować grckich przysmaków jak gołąbki w kiszonych liściach winogron , klopsiki z liśćmi mięty czy popularne suflaki, czyli szaszłyki. Do tego chleb, bo Grecy do wszystkiego jedzą chleb i wino. Dużo dobrego, białego , schłodzonego wina. Gwarantuje Wam, że zaprzyjaźnicie się wkrótce ze wszystkimi, którzy znajdą się przy waszym stole, bez względu na język jakim władają :)


A na sam koniec idziemy na zakupy! Sprytny sposób -- najpierw klienta poczęstować winem, a gdy już się rozluźni zaprowadzić do sklepu :) Kupujemy oczywiście wino, które przed chwilą piliśmy w winnicy, miód tymiankowy - WYBORNY!, no i sumę. To taki grecki bimber, moc 40%. Jak na południe Europy to na prawdę mocny trunek. W tym upale nie pija się mocnych alkoholi, żeby się np.nie odwodnić
 


I tym smakowitym akcentem żegnamy się z gościnną wyspą Rodos.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Symi - wyspa poławiaczy gąbek

        O Symi przeczytaliśmy w przewodniku i nie trzeba nas było zachęcać. Z portu Mandraki o 8 rano wypływa duży prom na Symi. Podróż trwała ok. 2 godzin. Na promie nie czuliśmy kołysania za to bardzo mocno wiało. Po wypłynięciu z portu w Rodos przez dłuższy czas mogliśmy podziwiać górzyste wybrzeże Turcji. Wkrótce nasza uwaga skierowała się na wyspę Symii. Kilka razy wydawało nam się , że w końcu nieprzyjazne wybrzeże zmieni się w sympatyczną gościnną zatokę. Nic z tego. Port, do którego wpływamy mieści się na północy wyspy. Za to widok jest tak niesamowity, że turyści zbierają się do wyjścia na długo przed przycumowaniem do nabrzeża. Symi to wyspa poławiaczy gąbek.  Nie ma dostępu do słodkiej wody. Dostarczana jest ona

Andaluzja między Sewillą a Kadyksem

Jesień w Andaluzji Po trzech latach wracamy do Hiszpanii, do Andaluzji. Znów lądujemy w Maladze, pakujemy się do wynajętego samochodu i ruszamy do Sewilli. To pierwszy punkt naszego dziesięciodniowego pobytu. Przejazd zajmuje nam około trzech godzin i najlepiej zapamiętałam bociany, które ogromnymi stadami krążyły nad podmiejskimi śmietniskami. W połowie września dolatują właśnie tutaj w drodze z Niemiec na kontynent afrykański. Nasze polskie bociany spotkaliśmy zgoła gdzie indziej, tym razem w drodze powrotnej przez Izrael do Europy. Sewilla przywitała nas wyjątkowo ciepło – mimo, że zbliżała się godzina dziewiętnasta na ulicznym termometrze wciąż widniała liczba 39. Zameldowaliśmy się w studenckim akademiku w pobliżu Palcu Hiszpańskiego. Spędziliśmy na nim długie godziny. O każdej porze dnia i nocy warto tam przyjść! Najbardziej kolorowo jest po południu – w ukośnie padających promieniach słońca fasada mieni się wszystkimi kolorami tęczy. Upał łagodzi rozpryskująca s...

Ustroń - Wisła - Równica i Barania Góra z kaskadami Rodła

Jesteśmy w Wiśle na krótkim urlopie. Po przejściu szlaku z Czantorii do Wisły Głębce czas na coś znacznie spokojniejszego. Wybieramy spacer na Równicę z Ustronia Zdroju , zajmie nam to ok 1,5 godziny.  Miejsce kultu protestanckiego Równica to taka góra, na którą wjeżdża się samochodem lub autobusem. Jest bardzo zagodpodarowana . My jednak idziemy na górę szlakiem ze Zdroju, który biegnie przez bukowy las, szeroką polną drogą, przechodzacą w wygodną ścieżkę. Niedaleko szczytu wychodzimy na miejsce nabożeństw protestanckich. To miejsce w lesie wybrano w czasie przesladowań innowierców, a nabożeństwa odbywają się tutaj do dziś. Spędzamy tutaj chwilę, odpoczywjąc po podejściu na górę.