Przejdź do głównej zawartości

Gąsawa – Biskupin – Wenecja – Zaurolandia

Jedziemy na weekend nad jezioro !
Wybieram okolice Gąsawy i Żnina. Można tu znaleźć miejsca noclegowe np. w agroturystykach. Teren jest bardzo zróżnicowany. Są tu duże jeziora rynnowe, leśne uroczyska ,a przede wszystkim – pola, wśród których ciągną się kilometry mało uczęszczanych dróg. Gąsawa leży na szlaku piastowskim. Jadąc drogą krajową nr 5 mijamy duży jaśniejący bielą pomnik Leszka Białego. Piastowskiego księcia krakowskiego, który tutaj został zamordowany podczas zjazdu książąt piastowskich. To długa i skomplikowana historia związana z podziałem dzielnicowym. W okolicy mamy kilka szlaków pieszych i rowerowych. Najciekawsze miejsca, które polecam odwiedzić , poza plażą nad jeziorem oczywiście, to : Biskupin, Wenecja i Zaurolandia w Rogowie.
  Biskupina nikomu przedstawiać nie trzeba. Ciągną tu autokary wycieczek szkolnych. Jednak zwiedzanie go na własną rękę ma o wiele więcej uroku. Do dyspozycji zmotoryzowanych jest duzy parking. Zostawiamy tutaj auto. Mijamy małe bistra i budki z pamiątkami, kupujemy w kasach bilet i zaczynamy zwiedzanie. Przechodzimy przez tory kolejowe i wchodzimy do parku archeologicznego. Po lewej mamy budynki z wystawami stałymi i sezonowymi. Miejsce obowiązkowe do odwiedzenia. Jest tu imponująca wystawa japońskich figurek majolikowych. Po prawej – drewniany budynek z chruścianym płotem, na którym suszą się garnki i kosze.




Przed nami już widać drewniany mur , zbudowany z wbitych w miękkie podłoże drewnianych pali – to Biskupin. Zanim wejdziemy przez bramę zwieńczoną strzelistą strażnicą mijamy przystań stateczku, który pływa po otaczającym gród jeziorze.


We wrześniu odbywa się w Biskupinie festyn archeologiczny i jest tu tłum ludzi, chcących skorzystać z bardzo wielu atrakcji. Gdy jednak traficie tu w inny jesienny weekend można w skupieniu nacieszyć się widokiem okolicy, przespacerować się po drewnianym chodniku w ciągu chat ustawionych długimi szeregiem. Do wielu można wejść, obejrzeć wyposażenie domostw, warsztaty tkackie i ceramiczne. Po przejściu między budynkami można wejść na wał otaczający osadę i spojrzeć na gród z góry.
Wracamy do głównego wejścia . Po lewej pobudowana została niedawno spora wioska, złożona z drewnianych domów krytych darnią. Sympatyczne miejsce, ławki przed domami zachęcają do posiedzenia i piknikowania. Jeszcze nie opuszczamy Biskupina . Możemy zobaczyć jeszcze małą osadę, zbudowaną kiedyś specjalnie na potrzeby filmu, a obecnie zaadaptowaną na zabudowania gospodarskie. Spacerują tu zwierzaki – kury, kaczki, króliki, kozy, owce, krowy.

Gdy już nam się znudzi patrzenie na Starą Baśń w realu wracamy do mijanej wcześniej stacyjki kolejki wąskotorowej. Odjeżdża stąd pociąg z otwartymi wagonami, który zawiezie nas do Wenecji. Nie bójcie się, to nie potrwa długo  W Wenecji można zwiedzić mały skansen kolejki wąskotorowej lub przespacerować się do ruin zamku, dosłownie 20 metrów od stacji kolejki. Nie można tego nie zauważyć. Często odbywają się tu różne pokazy i przedstawienia. Do Biskupina wracamy w ten sam sposób.

Jesteście już pełni wrażeń i na pewno głodni. Przy głównej drodze są restauracje z bardzo dobrym, domowym jadłem. Wystrój może nie przystoi do tego miejsca, ale jedzenie na prawdę jest pyszne i niedrogie.





Jeśli przyjechaliście na weekend z dziećmi to polecam w pobliskim Rogowie, przy drodze nr 5 w kierunku Gniezna, wizytę w Zaurolandii, czyli parku z dinozaurami. Moim zdaniem jest to jeden z ciekawiej zrobionych parków dinusiowej rozrywki. Plastikowe stwory nie straszą sztucznością, umieszczone zostały na bardzo rozległym terenie nad jeziorem . Dla dorosłych jest to miejsce dla przyjemnego spaceru wśród zieleni , z możliwością dowiedzenia się czegoś o jurajskich gadach na muzealnej wystawie. A dla dzieciaków – dużo zabawy np. w piaskownicy, gdzie odkopują gigantyczny szkielet, na zjeżdżalniach i innych placach zabaw. Tutaj także mamy możliwość coś zjeść i wypić, a także kupić pamiątki z obowiązkowymi dinozaurami w roli głównej.




Komentarze

Kre-Akcja pisze…
Widzę, że "zauroczył" Cię ten sam pomnik, co mnie ;) Polecam restaurację, która jest za płotem (tę w dworku) - REWELACYJNE jedzenie, zwłaszcza czernina... Pozdrawiam
Longina pisze…
Nawet sprawdziłam 'materiały historyczne', dlaczego Leszek Biały jest nagi .Swoją drogą 'Leszek Nagi' przyciągało by uwagę :) Historia, której nas uczą, jakoś nie obejmuje tych skomplikowanych dziejów rozbicia dzielnicowego.
Historia szkolna to taki zbitek faktów, klech domowych i legend :) tak jest ciekawiej?
Anonimowy pisze…
Bardzo fajny wpis. Pozdrawiam.

Popularne posty z tego bloga

Symi - wyspa poławiaczy gąbek

        O Symi przeczytaliśmy w przewodniku i nie trzeba nas było zachęcać. Z portu Mandraki o 8 rano wypływa duży prom na Symi. Podróż trwała ok. 2 godzin. Na promie nie czuliśmy kołysania za to bardzo mocno wiało. Po wypłynięciu z portu w Rodos przez dłuższy czas mogliśmy podziwiać górzyste wybrzeże Turcji. Wkrótce nasza uwaga skierowała się na wyspę Symii. Kilka razy wydawało nam się , że w końcu nieprzyjazne wybrzeże zmieni się w sympatyczną gościnną zatokę. Nic z tego. Port, do którego wpływamy mieści się na północy wyspy. Za to widok jest tak niesamowity, że turyści zbierają się do wyjścia na długo przed przycumowaniem do nabrzeża. Symi to wyspa poławiaczy gąbek.  Nie ma dostępu do słodkiej wody. Dostarczana jest ona

Andaluzja między Sewillą a Kadyksem

Jesień w Andaluzji Po trzech latach wracamy do Hiszpanii, do Andaluzji. Znów lądujemy w Maladze, pakujemy się do wynajętego samochodu i ruszamy do Sewilli. To pierwszy punkt naszego dziesięciodniowego pobytu. Przejazd zajmuje nam około trzech godzin i najlepiej zapamiętałam bociany, które ogromnymi stadami krążyły nad podmiejskimi śmietniskami. W połowie września dolatują właśnie tutaj w drodze z Niemiec na kontynent afrykański. Nasze polskie bociany spotkaliśmy zgoła gdzie indziej, tym razem w drodze powrotnej przez Izrael do Europy. Sewilla przywitała nas wyjątkowo ciepło – mimo, że zbliżała się godzina dziewiętnasta na ulicznym termometrze wciąż widniała liczba 39. Zameldowaliśmy się w studenckim akademiku w pobliżu Palcu Hiszpańskiego. Spędziliśmy na nim długie godziny. O każdej porze dnia i nocy warto tam przyjść! Najbardziej kolorowo jest po południu – w ukośnie padających promieniach słońca fasada mieni się wszystkimi kolorami tęczy. Upał łagodzi rozpryskująca s...

Miasto Rodos - tutaj stał Kolos Rodyjski

         Gdy będziecie na wyspie Rodos bezwzględnie powinniście ( wiem, na wakacjach nic nie trzeba!) odwiedzić jej stolicę – średniowieczne miasto Rodos. My Rodos wybraliśmy jako jeden z wielu punktów w naszej samodzielnej, samochodowej wycieczce. Mały spacer po starym mieście i porcie zajął nam 4 godziny. W tym godzinna biesiada z owocami morza w roli głównej na placu Hipokratesa. W mieście Rodos widać ślady burzliwej historii wysp Dodekanezu. Były one własnością Greków, Turków, Włochów, pod rządami Cesarstwa Rzymskiego i biznacjum. Wróciły do Grecji na mocy ustaleń paryskich w 1947 r. Trzeba wspomnieć, że rekonstrukcji zabytków średniowiecznych i starożytnych dokonali Włosi za czasów panowania Mussoliniego.