Przejdź do głównej zawartości

Girona – festiwal kwiatów

Gironę zostawiliśmy sobie na dzień wylotu. To była niedziela, więc założyliśmy że będzie raczej spokojnie przynajmniej rano. I rzeczywiście, gdy dotarliśmy do miasta ok 10 był cicho i spokojnie.
Zwróciliśmy uwagę na ogromne kwiat i motyle w rzece i na rzecznych wysepkach, ale specjalnie nas to nie zaskoczyło. Bardziej skupiliśmy się na charakterystyczne kolorowe kamieniczki, przyklejone do brzegów rzeki, które są wizytówką Girony.














Ruszyliśmy główną ulicą wzdłuż rzeki i po chwili daliśmy się wciągnąć. Zdobne latarnie, kamienice, podcienia, podwórka studnie …
Im bliżej podchodziliśmy do katedry tym tłum gęstniał. W końcu zorientowaliśmy się, że trwa jakiś festiwal. Ktoś wcisnął nam w ręce ulotki i mapkę i wepchnął do ciasnego przejścia w starym pałacu. Znaleźliśmy się w plątaninie przejść i korytarzy, uliczek i podwórek. 
Na każdym kroku, w każdym zaułku,
Sali wystawowej, tarasie napotykaliśmy kolorowe instalacje z żywych lub papierowych czy plastikowych kwiatów. Niesieni przez tłum zagłębialiśmy się w starówkę, gubiliśmy się i znajdowaliśmy, przechodziliśmy przez wnętrza muzeów, piwnice,
Korytarze, ciemne pomieszczenia i otwarte tarasy. Aż na końcu wynurzyliśmy się z tej plątaniny na szczycie schodów katedry, z widokiem na ośnieżone Pireneje w oddali i kobierce kwiatów u stóp. 









Tłum gęstniał, dzwony biły, grała muzyka, ludzie
pokrzykiwali , przygotowując się do występów. Po dobrej chwili udało nam się wyrwać z tego korowodu i okazało się, że wróciliśmy w miejsce , z którego zaczęliśmy ten dziwaczny spacer.

To było niezwykłe przeżycie. Święto kwiatów w Gironie w maju.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Symi - wyspa poławiaczy gąbek

        O Symi przeczytaliśmy w przewodniku i nie trzeba nas było zachęcać. Z portu Mandraki o 8 rano wypływa duży prom na Symi. Podróż trwała ok. 2 godzin. Na promie nie czuliśmy kołysania za to bardzo mocno wiało. Po wypłynięciu z portu w Rodos przez dłuższy czas mogliśmy podziwiać górzyste wybrzeże Turcji. Wkrótce nasza uwaga skierowała się na wyspę Symii. Kilka razy wydawało nam się , że w końcu nieprzyjazne wybrzeże zmieni się w sympatyczną gościnną zatokę. Nic z tego. Port, do którego wpływamy mieści się na północy wyspy. Za to widok jest tak niesamowity, że turyści zbierają się do wyjścia na długo przed przycumowaniem do nabrzeża. Symi to wyspa poławiaczy gąbek.  Nie ma dostępu do słodkiej wody. Dostarczana jest ona

Andaluzja między Sewillą a Kadyksem

Jesień w Andaluzji Po trzech latach wracamy do Hiszpanii, do Andaluzji. Znów lądujemy w Maladze, pakujemy się do wynajętego samochodu i ruszamy do Sewilli. To pierwszy punkt naszego dziesięciodniowego pobytu. Przejazd zajmuje nam około trzech godzin i najlepiej zapamiętałam bociany, które ogromnymi stadami krążyły nad podmiejskimi śmietniskami. W połowie września dolatują właśnie tutaj w drodze z Niemiec na kontynent afrykański. Nasze polskie bociany spotkaliśmy zgoła gdzie indziej, tym razem w drodze powrotnej przez Izrael do Europy. Sewilla przywitała nas wyjątkowo ciepło – mimo, że zbliżała się godzina dziewiętnasta na ulicznym termometrze wciąż widniała liczba 39. Zameldowaliśmy się w studenckim akademiku w pobliżu Palcu Hiszpańskiego. Spędziliśmy na nim długie godziny. O każdej porze dnia i nocy warto tam przyjść! Najbardziej kolorowo jest po południu – w ukośnie padających promieniach słońca fasada mieni się wszystkimi kolorami tęczy. Upał łagodzi rozpryskująca s...

Ustroń - Wisła - Równica i Barania Góra z kaskadami Rodła

Jesteśmy w Wiśle na krótkim urlopie. Po przejściu szlaku z Czantorii do Wisły Głębce czas na coś znacznie spokojniejszego. Wybieramy spacer na Równicę z Ustronia Zdroju , zajmie nam to ok 1,5 godziny.  Miejsce kultu protestanckiego Równica to taka góra, na którą wjeżdża się samochodem lub autobusem. Jest bardzo zagodpodarowana . My jednak idziemy na górę szlakiem ze Zdroju, który biegnie przez bukowy las, szeroką polną drogą, przechodzacą w wygodną ścieżkę. Niedaleko szczytu wychodzimy na miejsce nabożeństw protestanckich. To miejsce w lesie wybrano w czasie przesladowań innowierców, a nabożeństwa odbywają się tutaj do dziś. Spędzamy tutaj chwilę, odpoczywjąc po podejściu na górę.