Przejdź do głównej zawartości

Praga - europejska stolica na jesienny weekend

Czy trzeba kogoś zachęcać do odwiedzenia Pragi? Myślę, że trzeba :) Nie będę Wam opowiadać o zabytkach tego miasta, nie ma potrzeby. Zabieram Was na wieczorny spacer ulicami Pragi .
Z Poznania do Pragi przez Polskę jedziecie się bardzo długo. Z powrotem wybierzemy opcję autostradami niemieckimi. Sorry, takie mamy drogi.
Przez internet zamawiamy nocleg na obrzeżach miasta, koło areny A2. Po zjeździe z  autostrady, od strony Mlada Boleslaw, szybko znajdujemy się pod hostelem. To blok obok fabrycznej hali. Cudów nie ma, ale śniadanie dają pyszne i bardzo urozmaicone, nawet z dwoma rodzajami ciasta :) To jedna zaleta, druga - do metra mamy dosłownie 200 metrów.

A metrem w 10 minut jesteśmy na starówce. I to mnie już zachwyca!

Na wypad decydujemy się w samym końcu września. Wieczór jest ciepły. Na ulicach mnóstwo turystów, słychać przeróżne języki. Jest gwarno i wesoło. Nigdzie ostentacyjnie nie przechadzają się patrole policji. Jest czwartek, a wszędzie panuje weekendowy ruch i gwar.
Miasto jest oświetlone, iluminacje na zabytkowych budynkach podkreślają ich urok. Kawiarnie i restauracje wystawiają na ulice stoliki. Jest już jesień, więc na krzesłach przygotowano koce , a ogródki ogrzewane są gazowymi lub elektrycznymi nagrzewnicami.
Oczywiście korzystamy z gościnności kilku takich miejsc. Jeszcze w żadnym mieście nie było mi tak przyjemnie i bezpiecznie.

Na rynku celtycka muzyka na żywo., Występ urozmaicają pokazy połykacza ogni. Na tyłach ratusza placyk zastawiony straganami , oferującymi ciepłe przekąski.
Kilka godzin snujemy się po Pradze, wstępując na pizze i piwo. Zanurzamy się w ciemne wąskie uliczki starego miasta, trafiamy na zupełnie odludne ciche ulice, gdy dosłownie obok tłumy przewalają się bardziej popularną arterią.
Dobrze po północy schodzimy do metra i wracamy na przedmieścia, do hostelu.
Kolejny dzień spędzamy już bardziej celowo. Idziemy oczywiście na Rynek, podziwiamy Ratusz i słynny zegar, na  Most Karola, Potem na Hradczany i wracając mamy dość zwiedzania i ruszamy jesiennym osłonecznionym bulwarem wzdłuż Wełtawy na Josevow.
Na Rynek idziemy 'luksiurną' Paryską, pełną butików z wszelkimi światowymi markami.
Oczywiście, Pragę trzeba zwiedzać, odwiedzić jej muzea, kościoły, katedrę i inne wspaniałości. Ale tym razem było to dla mnie miasto na długi, odprężający spacer.
I może to był pierwszy raz, gdy miasto mnie nie zmęczyło :)




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Symi - wyspa poławiaczy gąbek

        O Symi przeczytaliśmy w przewodniku i nie trzeba nas było zachęcać. Z portu Mandraki o 8 rano wypływa duży prom na Symi. Podróż trwała ok. 2 godzin. Na promie nie czuliśmy kołysania za to bardzo mocno wiało. Po wypłynięciu z portu w Rodos przez dłuższy czas mogliśmy podziwiać górzyste wybrzeże Turcji. Wkrótce nasza uwaga skierowała się na wyspę Symii. Kilka razy wydawało nam się , że w końcu nieprzyjazne wybrzeże zmieni się w sympatyczną gościnną zatokę. Nic z tego. Port, do którego wpływamy mieści się na północy wyspy. Za to widok jest tak niesamowity, że turyści zbierają się do wyjścia na długo przed przycumowaniem do nabrzeża. Symi to wyspa poławiaczy gąbek.  Nie ma dostępu do słodkiej wody. Dostarczana jest ona

Andaluzja między Sewillą a Kadyksem

Jesień w Andaluzji Po trzech latach wracamy do Hiszpanii, do Andaluzji. Znów lądujemy w Maladze, pakujemy się do wynajętego samochodu i ruszamy do Sewilli. To pierwszy punkt naszego dziesięciodniowego pobytu. Przejazd zajmuje nam około trzech godzin i najlepiej zapamiętałam bociany, które ogromnymi stadami krążyły nad podmiejskimi śmietniskami. W połowie września dolatują właśnie tutaj w drodze z Niemiec na kontynent afrykański. Nasze polskie bociany spotkaliśmy zgoła gdzie indziej, tym razem w drodze powrotnej przez Izrael do Europy. Sewilla przywitała nas wyjątkowo ciepło – mimo, że zbliżała się godzina dziewiętnasta na ulicznym termometrze wciąż widniała liczba 39. Zameldowaliśmy się w studenckim akademiku w pobliżu Palcu Hiszpańskiego. Spędziliśmy na nim długie godziny. O każdej porze dnia i nocy warto tam przyjść! Najbardziej kolorowo jest po południu – w ukośnie padających promieniach słońca fasada mieni się wszystkimi kolorami tęczy. Upał łagodzi rozpryskująca s...

Miasto Rodos - tutaj stał Kolos Rodyjski

         Gdy będziecie na wyspie Rodos bezwzględnie powinniście ( wiem, na wakacjach nic nie trzeba!) odwiedzić jej stolicę – średniowieczne miasto Rodos. My Rodos wybraliśmy jako jeden z wielu punktów w naszej samodzielnej, samochodowej wycieczce. Mały spacer po starym mieście i porcie zajął nam 4 godziny. W tym godzinna biesiada z owocami morza w roli głównej na placu Hipokratesa. W mieście Rodos widać ślady burzliwej historii wysp Dodekanezu. Były one własnością Greków, Turków, Włochów, pod rządami Cesarstwa Rzymskiego i biznacjum. Wróciły do Grecji na mocy ustaleń paryskich w 1947 r. Trzeba wspomnieć, że rekonstrukcji zabytków średniowiecznych i starożytnych dokonali Włosi za czasów panowania Mussoliniego.